„Valar Morghulis” – ranking TOP 10 najlepszych scen z serialu „Gra o tron”

UWAGA! W poniższym rankingu znajduje się bardzo wiele spoilerów ze wszystkich dotychczasowych 7 sezonów. Jeśli nie chcesz ich znać i być zaskoczonym, to lepiej przedtem weź się za oglądanie serialu!

 

Gdy w 2011 roku pojawiła się w telewizji emisja pierwszego odcinka pewnego nowego serialu fantasy od HBO, to zapewne nie każdy mógł być pewien, czy zdobędzie on przychylność widzów i stanie się tym dla świata seriali, czym był legendarny „Władca Pierścieni” dla świata kina. Choć więc fani książek George’a R. R. Martina już w tym miejscu sprostowali by moje słowa, wskazując na olbrzymi potencjał serialu ze względu na jego fantastyczny pierwowzór, to jednak i tak zapewne jakieś wątpliwości pozostały bo ileż to już było w przeszłości produkcji, które świetnie się zapowiadały tylko po to by koniec końców okazać się jednym wielkim rozczarowaniem. Na całe szczęście tego samego absolutnie nie można było powiedzieć w przypadku serialu Davida Benioffa oraz D.B. Weissa bo z miejsca zachwycił on wielu widzów oraz krytyków na całym świecie, tym samym przez następne 8 lat budując swoją legendę i stając się bezkonkurencyjnie najpopularniejszym serialem w historii telewizji.

Już w samej Polsce jak się okazuje po badaniach ponad kilka milionów osób zobaczyło „Grę o tron”. Zaskoczeni? Ja nie zbyt. W tym seriale od początku bowiem tkwił niezwykle olbrzymi potencjał na stworzenie nowej sagi tak samo niemal rozpoznawalnej co choćby wspomniany „Władca Pierścieni”, czy „Gwiezdne Wojny”. Potrzeba było tylko stworzenia czegoś innego, czegoś, dzięki czemu o tym serialu na długo nie moglibyśmy zapomnieć po jego zakończeniu. Wyjście z tego pomysłu było zaś znakomite: a mianowicie poprzez ukazanie morderczej walki o tytułowy tron, gdzie twórcy ani na moment nie zwalniali w pokazywaniu brutalnych scen zabójstw, scen walk, seksu i pojawiających się co pewien czas wulgaryzmów. „Grę o tron” można więc bez dwóch zdań nazwać najodważniejszym serialem w całej historii, który jednak pomimo swoich pewnych kontrowersji, wszystkie je potrafił wykorzystać na własną korzyść. Nie udałoby mu się to jednak gdyby nie fantastyczne rozwinięcie wątków bohaterów serialu – a było ich w przeciągu tych kilku sezonów tak wiele, że naprawdę można się pogubić z ich imionami. Świetny scenariusz, rewelacyjna obsada, mistrzowska strona wizualna i perfekcyjna ścieżka dźwiękowa Ramina Djawadiego – to nie mogło się nie udać. A jako że już za dwa dni  na kanale HBO pojawi się 1 odcinek finałowego, ósmego sezonu to postanowiłem z tejże okazji przygotować dla Was specjalny ranking najlepszych 10 momentów w całym serialu. Zadanie było bardzo ciężkie, ale ostatecznie jakoś się udało. Kto więc zasiądzie na tronie tego zestawienia jako król? Sprawdźcie sami! I nie zapomnijcie – Poniedziałek, 15 kwietnia, godz.: 20:10, kanał HBO – Musicie tam być!

 

Zanim jednak przejdziemy do finałowej 10 najlepszych scen, to nie byłbym sobą, gdybym wcześniej nie zaprezentował Wam paru innych, które absolutnie są rewelacyjne, ale jako że miejsca były ograniczone to ostatecznie nie znalazły się w zestawieniu, zajmując odpowiednio 13, 12 oraz 11 miejsce.

 

13. Zemsta Tyriona (S04 E10)

Tyrion w 4 sezonie to była zdecydowanie najbardziej dramatyczna postać. Najpierw niesłusznie oskarżony o zabójstwo Króla, zniesławiony podczas własnego procesu, a później jeszcze przegrany w czasie próby pojedynku. Wyśmiewany przez wszystkich poza bratem Jaime’m pod koniec 4 sezonu doczekał się jednak swojej upragnionej zemsty… I to w jakim stylu!

 

12. Nocny Król zabija Viseriona (S07 E06)

To że Nocny Król będzie niebezpiecznym przeciwnikiem raczej wiedzieli wszyscy. Ale chyba nie każdy mógł się spodziewać tego, w jak brutalny, ale bez wątpienia dobitny sposób udowodni o swojej potędze. Szkoda tylko, że kosztem jego niecnych zamiarów stał się właśnie ukochany smok Daenerys, Viserion. Scena niezwykle dramatyczna, ale i najlepiej ukazująca niebezpieczeństwo ze strony Nocnego Króla, którego szczerze należy się bać.

 

11. Czarownica Melisandre (S06 E01)

Choć dla wielu umieszczenie tej sceny w gronie najlepszych z całego serialu, może się okazać nie lada zaskoczeniem, to jednak w moim odczuciu jest ona niezwykle subtelna, wraz ze znakomitym podkładem muzycznym Ramina Djawadiego. Nigdy nie lubiłem czarownicy Melisandre i gdy tylko pojawiała się na ekranie, to szczerze życzyłem jej najgorszego. Ale to i tak cholernie intrygująca postać, co najlepiej chyba udowadnia poniższa scena…

 

A teraz już przechodzimy do najlepszej 10. Oto Ranking TOP 10 najlepszych scen z „Gry o tron”:

 

10. „For the Watch” (S05 E10)

„Gra o tron” ma to do siebie, że jest serialem kompletnie nieprzewidywalnym i ani na moment w związku z tym widz nie może być pewien, czy jego ulubiony bohater zaraz nie zostanie zabity. A tak właśnie stało się w przypadku jednego z głównych bohaterów, Jona Snowa, na którego (chwilowe) pożegnanie nikt nie był gotowy. I może właśnie dlatego ta scena zrobiła tak olbrzymie wrażenie.

 

9. „Hold The Door” (S06 E05)

Jak zostać wszech rozpoznawalną postacią poprzez wypowiadanie w kółko tego samego jednego słowa? O tym wiele Wam mógłby powiedzieć potężny Hodor, który w trakcie wspólnej wędrówki z Branem wciąż tylko wypowiada swoje imię. I tak w kółko. W 6 sezonie tuż przed jego śmiercią dowiadujemy się jednak, skąd tak właściwie wzięło się imię „Hodor”. I trzeba przyznać, że to wytłumaczenie jest po prostu rewelacyjne wraz z doskonałym dopracowaniem montażowym.

 

8. Śmierć Neda Starka (S01 E09)

W ciągu pierwszych paru odcinków „Gra o tron” z pozoru mogła sprawiać wrażenie zwykłego serialu, który niczym nie będzie w stanie zaskoczyć oglądającego. Stało się natomiast zupełnie inaczej bo w tym właśnie przedostatnim odcinku 1 sezonu doszło do sceny, która na zawsze odmieniła cały serial i ukazała, że będzie się on odróżniał od wszystkich pozostałych. Oglądając ją, kolana aż same zsuwają się na podłogę dla kunsztu i finezji twórców serialu.

 

7. Koniec Littlefingera (S07 E07)

Petyr Baelish to zdecydowanie jedna z najbardziej intrygujących i przebiegłych postaci w całym serialu, która z miejsca niemal każdego potrafiła owinąć wokół swojego palca, by zrobiła dokładnie to, na czym mu zależało. Nie był to żaden wojownik, ani bohater, a zwykła szuja, która jednak była śmiertelnie niebezpieczna. Tym bardziej zatem pięknie było patrzeć jak Peter zakończył swój żywot w najlepszy możliwy sposób – oszukany przez kogoś innego.

 

6. Cersei pozbywa się wrogów (S06 E10)

Było przed chwilą o najbardziej przebiegłej postaci całego serialu, a teraz z kolei czas na tą najbardziej znienawidzoną, czyli Cersei Lannister, żonę prawowitego króla Roberta Baratheona, która po jego śmierci następnie stała się matką następnych dwóch. Miała jednak w tym wszystkim wielu swoich wrogów, których należało się pozbyć. A jak lepiej to zrobić niż gdyby wszystkich upiec naraz na jednej pieczeni? Zaskakujący, przemyślany plan Cersei do dzisiaj robi olbrzymie wrażenie, a utwór „Light of the seven” od Ramina Djawadiego wbija w fotel. Dosłownie.

 

5. Prawda nas wyzwoli (S07 E07)

Jeden z nielicznych przypadków scen, gdzie nie dochodzi do śmierci nikogo, a i tak może niezwykle oddziaływać na emocjach widza. To właśnie bowiem pod koniec 7 sezonu Bran Stark w końcu okazuje się być przydatny wraz z wyjawieniem prawdy na temat prawdziwego pochodzenia Jona Snowa. W międzyczasie bowiem dochodzi do długo wyczekiwanego rozkwitu miłości pomiędzy Jonem, a Daenerys, a całości dodatkowo od siebie daje rewelacyjny utwór „Truth” ponownie od Ramina Djawadiego. Niezwykle istotna scena w kontekście nie tylko 7 sezonu, ale także całego serialu.

 

4. Igrzyska Ramseya (S06 E09)

Każdy szanujący się fan „Gry o tron” doskonale powinien zdawać sobie sprawę z tego, jak szalenie niebezpiecznym wrogiem jest Ramsey Bolton – który największą przyjemność czerpie z tortur nad innymi, a w dodatku ma zadatki na socjopatę, którego mordercze i brutalne czyny są niczym innym jak psychopatyczną radością z cierpienia innych. W wielkiej bitwie bękartów Ramsey przeszedł jednak samego siebie, gdy do zwykłej z pozoru gry wykorzystał brata Jona, Rickona Starka. Efekt tego natomiast był taki, że scena ta nie tylko niezwykle intensywnie trzyma w napięciu, ale również po raz któryś z rzędu udowadnia, że w Westeros nie ma miejsca na coś takiego jak szczęście.

 

3. Purpurowe wesele (S04 E02)

Tak to już jest w „Grze o tron” – najpiękniej jest właśnie wtedy, gdy ktoś po prostu ginie na naszych oczach. A najlepiej w ogóle jest, kiedy do tego dochodzi w jak najbardziej brutalny sposób i kiedy nikt tego zupełnie się nie spodziewa. Tak właśnie stało się w przypadku Joffreya Baratheona – który po śmierci swojego „ojca” zasiadł na tronie i mówiąc szczerze – wszyscy go znienawidzili. Bo jak inaczej uczynić, gdy widzimy wulgarne socjopatyczne dziecko, zabijające dla przyjemności? Moment zobaczenia jego śmierci w 4 sezonie jest więc bez dwóch zdań najbardziej satysfakcjonującą i radosną śmiercią bohatera w całym serialu. I trudno się temu specjalnie dziwić.

 

2. Krwawe gody (S03 E09)

Najczęściej jednak w serialu życie tracą nie Ci, którzy powinni je stracić, a Ci, którym od początku szczerze kibicujemy i trzymamy za nich kciuki. Tak to już jest – na tronie zasiąść może tylko jedna osoba, a reszta… musi zginąć, niezależnie od tego, jakie wartości propaguje. Robb Stark przez długi czas był określany „Królem Północy”. Lannisterowie na wieść o kolejnych jego podbojach drżeli ze strachu, a kolejne rody łączyły wspólnie z nim siłę. Miał stać się nowym królem, a zamiast tego został podstępnie zamordowany w najgorszy możliwy sposób – na ślubie. Co prawda nie swoim, ale to i tak nie zmienia faktu, że spisek uknuty przez fałszywego Freya był totalnie zaskakujący i uderzający swoim okrucieństwem, którego nie da się wytłumaczyć w żaden sposób.

 

A na samym szczycie tronu…

 

1. Oberyn vs Góra (S04 E08)

Jedna z najbardziej zatrważających, a zarazem najlepszych scen walk w przeciągu wszystkich 7 sezonów. Bo choć samo starcie jest raczej pomiędzy dwoma mało znanymi postaciami serialu, to jednak w kontekście próby walki o niewinność Tyriona Lannistera o jego rzekome otrucie zmarłego króla, Joffreya, nabiera ono kolosalnego znaczenia. Mistrzowsko zrealizowana z wieloma rewelacyjnymi ruchami obu przeciwników, a w dodatku też osobistym kontekstem Oberyna do zabicia Góry i jego motywacji scena ta nie tylko emocjonuje do samego końca, ale także wyzwala w widzu pokłady największych odczuć. A żeby nie było – na samym końcu dochodzi do kolejnego niespodziewanego zwrotu akcji, który jasno udowadnia, że w „Grze o tron” nic nie jest przewidywalne, a wszyscy muszą zginąć. Valar morghulis. Szach mat.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s