„Czerwone lato” – spoilerowa recenzja 3 sezonu serialu „Stranger Things”

Uwaga! Bardzo się starałem, ale niestety nie udałoby mi się szczegółowo omówić tego sezonu, bez wspomnienia w recenzji paru spoilerów z najnowszej, 3 odsłony serialu „Stranger Things”. Dlatego bądźcie czujni, bo jeśli nie widzieliście jeszcze najnowszego sezonu, to nie czytajcie tej recenzji!

 

Lato, lato, lato echże ty! Tymi słowami z kultowej piosenki Marka Grechuty aż chciałoby się rozpocząć wakacje… Blisko natomiast 3 lata temu, również latem, na pewnej dopiero co rozwijającej się platformie streamingowej, która podbiła świat, swoją premierę miał pierwszy sezon pewnego, na pozór niczym nie wyróżniającego się serialu, który skupiał się na śledztwie odnalezienia zaginionego chłopca w niewyjaśnionych okolicznościach. Wraz z nim dostaliśmy także pewną grupę dzieciaków, które na własną rękę próbowały rozwikłać zagadkę oraz troskliwą matkę, nieprzestającą w poszukiwaniach syna. A cała ta aura napięcia i tajemnic wymieszana dodatkowo w soczystym sosie popkulturowym z lat 80, dostarczając co chwilę na twarzy widza uśmiech, fascynację, a nawet strach, gdy serial z niewinnego kina wielkiej przygody przeistaczał się w tą przerażającą kreaturę, zwaną Demogorgonem. Wydawać, by się mogło, że taki mix wielu gatunków filmowych, żerujący na nostalgii lat 80, nie będzie raczej w stanie do siebie przekonać publiczności. Tymczasem stało się zupełnie inaczej. „Stranger Things”, bo o nim tu mowa, w ciągu zaledwie 2 lat podbił świat i go zachwycił, szybko stając się jedną z najważniejszych twarzy na platformie Netflixa. I nie ma co się temu też dziwić, bo tak kreatywnego, wizualnego oraz aktorskiego majstersztyku ze świecą szukać w świecie telewizji i internetu. Zarówno pierwszy, jak i drugi sezon serialu autorstwa braci Duffer utrzymał stosunkowo wysoki poziom. A wraz z nadejściem kolejnego słonecznego lata 2019 roku z okazji święta Dnia Niepodległości w Ameryce, zadebiutować miał, długo wyczekiwany 3 sezon tego rewolucyjnego serialu. Ale czy wraz z upływem lat, wysoka jakość „Stranger Things” jeszcze bardziej poszła do przodu? A może już kreatywnych pomysłów zwyczajnie brakuje? Najwyższy czas odpalić fajerwerki!

Słowem wstępu i pewnego wyjaśnienia. Akcja rozgrywa się w 1985 roku, a więc zaledwie rok po ostatnich wydarzeniach z drugiego sezonu. Ponownie przenosimy się również do Hawkins, tajemniczego miasteczka, przywodzącego na myśl Castle Rock z książek Kinga, który położony jest w stanie Indiana. Główni bohaterowie, tak jak i my, są już świeżo po zakończeniu kolejnego roku szkolnego i świętują rozpoczęcie wakacji. Lecz w ciągu tego minionego czasu od ostatniego starcia z Łupieżcą Umysłów każdy z nich zmienił się nie do poznania. Oczywiście, wina to wieku, gdyż nasze urocze dzieciaki zaczynają dorastać i wchodzą w trudny etap dojrzewania. Tak więc hormony poszły już w ruch i buzują, a nastolatkowe pierwsze miłości dają się we znaki rodzicom. Gdy więc coraz bardziej już dojrzała Nastka (Millie Bobby Brown) w pełni oddaje się swojemu związkowi z Mikiem (Finn Wolfhard), całości z zazdrością przygląda się jej prawny opiekun, niezastąpiony komendant Jim Hooper (David Harbour). Z drugiej strony mamy też pełen sprzeczności związek Lucasa (Caleb McLaughlin) z Max (Sadie Sink). A pośrodku tego stoi samotny Will (Noah Schnapp), który wciąż chciałby być dzieckiem. Z kolei jego brat, Jonathan (Charlie Heaton) wraz z siostrą Mike’a, Nancy (Natalia Dyer) rozpoczynają nową pracę jako stażyści w lokalnej gazecie, a ich matka, Joyce (Winona Ryder) ciągle zmaga się ze stratą ukochanego Boba. Do Hawkins ze swojego wyjazdu naukowego, gdzie rzekomo poznał Suzie, powraca też Dustin (Gaten Materazzo), prosto po to, by spotkać Steve’a, byłego chłopaka Nancy, który teraz pracuje w lodziarni wraz z Robin (Maya Hawke).  Wszystko to rozgrywa się na tle zbliżających się obchodów święta Dnia Niepodległości i otwarcia nowej superatrakcji – pierwszego supermarketu Starcourt. Z czasem jednak ta pełna radości sielanka zostaje przerwana z powodu coraz dziwniejszych wydarzeń… Co jak się okazuje wynika z powrotu Łupieżcy Umysłów. Czy jednak naszym bohaterom uda się tym razem raz na zawsze pozbyć się zagrożenia?

Kto na wakacje marzył o takiej z pozoru zwykłej rozrywce, przy której zapomni o całym otaczającym go świecie, z całą pewnością trafił pod właściwy adres. Bez obaw bowiem, drodzy czytelnicy: Bracia Duffer w dalszym ciągu wiedzą, co w trawie piszczy i dostarczają oglądającemu dokładnie to, na co mógł liczyć po tak dłuższej od czasu 2 sezonu. Jest więc sporo akcji, wiele uśmiechu, miłości, ale i kryjących się w cieniu tajemnic oraz potworów, które w porównaniu do poprzednich odsłon są w stanie jeszcze bardziej przerazić. Choć minął zatem rok od ostatnich wydarzeń z Hawkins, to widz zaraz chwilę po pojawieniu się słynnej czołówki i charakterystycznego czerwonego napisu momentalnie wchodzi do tego świata, jak przez drzwi do własnego pokoju. Wielka w tym zasługa twórców, którzy oczywiście starają się wprowadzić do najnowszej odsłony nowe dodatki, w postaci choćby nowego zagrożenia, a więc celowo do bólu stereotypowych komunistów (To nie jest żaden żart!), czy supermarketu Starcourt, ale jednocześnie bardzo mocno dbają o to, by widz w trakcie oglądania czuł się jak w domu, kładąc główny nacisk na relacje bohaterów i rozwój fabuły. W ten właśnie sposób otrzymujemy tu kombinacje, jakich świat nie widział i niezwykły festiwal fajerwerków, w którym nie ma miejsce na coś takiego jak nuda. Krótko mówiąc: Znowu im się udało.

wp4428130

Mroczny okres dojrzewania

Trudno nie zauważyć, oglądając najnowszą odsłonę „Stranger Things”, jak w niezwykły sposób ewoluował ten serial na przestrzeni paru lat. To nie jest już bowiem do końca ta typowa przyjemna i zabawna opowiastka o grupie przyjaciół, która przeciwstawiając się zagrożeniu niczym Klub Frajerów z „To” Stephena Kinga rusza na wielką przygodę życia. Wraz bowiem z dotychczasowymi wydarzeniami z udziałem Łupieżcy Umysłów i świata The Upside Down, na każdego z nich oddziałują one w inny sposób. Stąd właśnie trzeci sezon jest o wiele mroczniejszy w stosunku do poprzednich. I bardzo dobrze, gdyż to zagrożenie ciągle wzrasta, a w związku z tym pewna powaga również powinna się tutaj pojawić. Kto jest więc wielkim fanem horrorów, to na pewno nie ma na co narzekać i najnowsza odsłona na pewno go nie zawiedzie, bo pojawia się tu pełno nawiązań do kultowych filmów z tego gatunku. Na czele wśród nich stoi „Coś” Johna Carpentera, czy „Dzień żywych trupów”. W końcu też sam potwór, przypominający glutowatą substancję, pożera ofiary niczym ten z tytułowej „Plazmy”. Do tego wszystkiego dochodzą tu jeszcze wybuchające krwią szczury, opętany brat Max, Billy, czy wielkie monstrum, polujący na ludzi niczym „Obcy” w legendarnym filmie Ridleya Scotta. A już sama scena w szpitalu z chodzącymi trupami wypada wręcz fenomenalnie. Mroku pojawia się tu co nie miara, a w niektórych momentach można poczuć się, jakby się oglądało jakiś horror. Ale w tym wyłącznie najlepszym wydaniu.

Z powodu zwiększenia ilości straszniejszych scen, również sama fabuła nabiera w tym 3 sezonie większej powagi. Wydaje mi się jednak, że ta zmiana była potrzebna, bo wraz z pewną powagą, łatwiej widzowi również zwrócić uwagę na pewne trudniejsze tematy i zauważyć pewne zmiany, jakie dokonały się w osobowościach bohaterów. Dla przykładu Nastka nie jest już tą samą nieśmiałą niemową, a pewną siebie nastolatką, a z kolei Mike w miejsce Nerda stał się z lekka zrzędliwym Romeo. Ich uczucia miłosne związane są zaś z obecnym u każdego dziecka „okresem dojrzewania„. I tak jak w pierwszym sezonie w głównej mierze temat był poświęcony wewnętrznym demonom i strachom, tak tutaj tym hasłem przewodnim wydaje się być dorastanie. Dlatego właśnie w każdej z postaci można zauważyć pewną różnicę, wynikającą z wydarzeń, które wpłynęły tak, a nie inaczej na poszczególne postacie. I choć oczywiście ten wątek został potraktowany z przymrużeniem oka, to jednak dotyczy on życiowego problemu – a mianowicie oddalania się dziecka od dorosłego, tak jak na przykładzie relacji Jedenastki z jej „ojcem”, Jimem Hooperem. Doskonale wiemy, że ta dwójka bardzo siebie kocha, ale jednocześnie jesteśmy świadkiem tego, jak w wyniku dojrzewania się od siebie oddalają. Wspomniany już komendant zalicza w tym sezonie także bardzo dobrze rozwiniętą relację z matką Willa Byersa, przeuroczą Joyce (fenomenalna w tej roli Winona Ryder!), która wciąż zmaga się z traumą po śmierci ukochanego Boba. Choć Jim początkowo traktował ją jak szaloną histeryczkę, to jednak z biegiem czasu widać, jak wiele łączy te postacie. Może i potraktowane jest to po żartobliwemu, ale to wciąż prawdziwe.

Podobny obraz

Zabawna (acz nieidealna) czerwona opowiastka o miłości

Choć więc w 3 sezonie zdecydowanie więcej pojawia się tu mroku, to jednak co ważne twórcy nie poszli też w drugą skrajność, stawiając wyłącznie na powagę, a łagodnie ją mieszając z pewnymi elementami humorystycznymi, których również pojawia się tutaj całkiem sporo. A poza osobnym wątkiem Steve’a i Dustina, w głównej mierze dotyczą one właśnie wątku dojrzewania. Wraz z bowiem z całkiem zabawnym rozstaniem Nastki i Mike’a, otrzymujemy szansę by zaobserwować, jak zachowują się w tym czasie chłopacy, a jak dziewczyny. Efekt tego wypada wręcz przekomicznie, bo tak jak Mike z Lucasem usilnie próbują zrozumieć naturę kobiet, tak ich dawne dziewczyny ruszają na szalone zakupy niczym prawdziwe nastolatki. Humor w tym sezonie wynika głównie z przezabawnych relacji poszczególnych bohaterów, czyli dokładnie tak jak być powinno. Ale zostaje tu wprowadzony też pewien nowy akcent humorystyczny, którym jest kicz. Bo jak inaczej można wytłumaczyć to, że za wyrwę pomiędzy naszym światem, a tym The Upside Down, odpowiadają… komuniści? Albo że wkrótce w pościg za Joyce i Jimem wyrusza zabójca Grigori (Andrey Ivchenko) o kwadratowej szczęce, który od razu na myśl przywodzi rosyjskiego Terminatora? Twórcy nie kryją się jednak z tym kiczem, a zamiast tego przekładają go na parę naprawdę przezabawnych scen. Komuniści zostają tu celowo przedstawieni jak w tradycyjnym, zakłamanym obrazie amerykańskim jako brutalni i nieuczciwi blondyni. Bracia Duffer przez stworzenie tej karykatury, prosto w twarz naśmiewają się widzowi z przedmiotowego oceniania społeczności. A później wprowadzają też pewien kontrast poprzez postać Dr Alexeia, który pragnie za wszelką cenę wyswobodzić się z jarzma komuny. Niby czerwona zaraza, posługująca się młotem oraz sierpem, ale którą też należy traktować jak społeczeństwo. Tylko ten Terminator… Do pewnego czasu jest całkiem zabawny, ale późniejsze wstawki z jego udziałem stają się już nudne.

Poza wspomnianym wcześniej wątkiem dojrzewania, po raz kolejny w „Stranger Things” główną rolę odgrywa przyjaźń… oraz miłość. Nie wszystkie jednak te relacje zostały tym razem w pełni dobrze pokazane, bo tak jak duet Joyce z Jimem Hooperem, czy Nastki z Mikiem w dalszym ciągu może zrobić bardzo dobre wrażenie na widzu, tak niestety tego samego nie można już rzec w przypadku Lucasa z Max, a przede wszystkim Jonathana z Nancy. Żal zwłaszcza tej drugiej pary, bo w przeciągu ostatnich sezonów mogliśmy być świadkami naprawdę ciekawego rozwinięcia ich relacji, a tutaj skupia się ona jedynie na jakimś śledztwie szczurów, które w niewyjaśniony sposób kradną chemikalia z sklepów spożywczych. Śledztwo to jednak ani zbyt nie angażuje emocjonalnie, a w dodatku pojawia się tu sporo nieścisłości, bo jak wszyscy ludzie poza jedną staruszką nie byliby w stanie zauważyć tej różnicy? I że uciekające szczury do jamy Łupieżcy Umysłów nikomu nie rzuciły się w oczy? Jakoś mało to wiarygodne. Jak i cały wątek Jonathana i Nancy, który chyba stanowi najsłabszy element tej układanki, bo zupełnie nie czuć chemii pomiędzy wcielającymi się w nich Natalią Dyer, a Charlie Heatonem. A jedyne co mi zapadło w głowie z ich udziałem, to rewelacyjna scena ucieczki przed trupami ich szefów w szpitalu. Ponadto mamy tu też do czynienia z paroma naciągnięciami fabularnymi i zmarnowanym potencjałem postaci Willa, który w zasadzie nic nie robi w tym sezonie, poza ocieraniem się ręką po szyi. Ciekawy co prawda w jego przypadku był wątek „buntu przeciwko dojrzewaniu” i chęci dalszego bawienia się w gry jak dziecko, ale szkoda, że nie ewoluował on ani trochę na przestrzeni kolejnych sezonów.

Znalezione obrazy dla zapytania stranger things season 3 wallpaper 1920x1080 nancy jonathan

Przyjaciele z Hawkins

Dla braci Duffer najważniejsi jednak są bohaterowie. To bardzo ważne, gdyż widz miał szansę w poprzednich sezonach zżyć się z nimi i ich szczerze polubić. Stąd właśnie „Stranger Things” w podłożu emocjonalnym od zawsze stał bardzo wysoko w rankingu wszystkich seriali i co bardzo cieszy w 3 sezonie – w dalszym ciągu się to nie zmieniło. Szczególnie świetne wrażenie robią ciągle dzieciaki, bo na przykładzie serialu można zauważyć, że nie tylko one dorosły, ale również młodzi aktorzy, wcielający się w ich role. Na naszych oczach te ciche, nieśmiałe i niewinne dzieciaczki przeradzają się w charyzmatycznych aktorów, których stać na wiele. Mike w doskonałym wykonaniu Finna Wolfharda raz śmieszy, a raz irytuje, a Lucas w wykonaniu Caleba McLaughlina ciągle sprawia wrażenie głupola z procą w ręku. To jednak nie oni, a tym razem ich „kobietki” kradną show, gdyż Sadie Sink jako serialowa dziewczyna Lucasa, Max i partnerka Mike’a, Nastka, tworzą wspólnie doskonały duet. Niesamowicie jest oglądać, jak wcielająca się w tą drugą świetna Millie Bobby Brown z nieśmiałego niewiniątka staje się pewną siebie i odważną dziewczyną. Nie można w końcu też nie wspomnieć o starych wygach w obsadzie, bo Winona Ryder wraz z Davidem Harbourem tworzą pełną uśmiechu, ale koniec końców też wzruszenia parę, w której z miejsca można się zakochać.

Lecz nie oni, ani dobrze nam znane romantyczne pary dzieciaków, a pewna fantastyczna czwórka szczurów z supermarketu niepodzielnie rządzi na ekranie w 3 sezonie. Mowa tu oczywiście o może i pełnym sprzeczności zespole, którego powstania chyba nikt się nie spodziewał, ale niezwykle skutecznym i wyzwalającym masę radości. W tym wspomnianym kwartecie miejsce znalazło się dla ukochanego „Szczerbatka” Dustina (Gaten Matarazzo), perfekcyjnego z idealną grzywką młodzieńca Steve’a (Joe Keery), a ponadto również pojawia się niezwykle irytująca młodsza siostra Lucasa, Erica (Priah Ferguson) oraz nowa w obsadzie kumpela Steve’a z lodziarni, Robin (Maya Hawke). Ich wspólne przygody oraz próba rozwikłania zagadki kodu „srebrnego lisa” dostarcza masy niewymuszonego śmiechu i ogląda się je aż z wypiekami na twarzy. Spora w tym zasługa przede wszystkim młodych aktorów, którzy doskonale czują się wspólnie, co czuć na ekranie. O Dustinie i Stevie nie trzeba wspominać, bo ich przyjacielska relacja jak brat z bratem jest po prostu cudowna, a Joe Keery oraz Gaten Matarazzo to chyba obok duetu Joyce z Jimem najlepsze postacie w całym serialu. Do ich duetu dołącza także zabawna, acz celowo mocno irytująca Erica, która rozbraja oglądającego swoją szczerością oraz nowa Robin, w którą wciela się córka znanych z przemysłu filmowego Umy Thurman oraz Ethana Hawke’a. Wcielająca się w nią Maya Hawke jest dowcipna, bardzo naturalna i świetnie wypada w duecie ze Steve’m. Szkoda jedynie, że ich wątek kończy się nieoczekiwanym wyznaniem Robin do swojej orientacji seksualnej. Absurdalny i wymuszony zwrot akcji, który nikogo nie usatysfakcjonuje.

Znalezione obrazy dla zapytania stranger things season 3 1920x1080

Pełen nostalgii i wizualny majstersztyk

„Stranger Things” kontynuuje w końcu też swoją pasję do oddawania hołdu popkulturze z lat 80. Jeśli więc myśleliście, że to koniec nowości, jakie bracia Duffer mają nam do zaoferowania, to jesteście w wielkim błędzie. Atrakcji w tym istnym parku rozrywki znajdzie się tu bowiem co nie miara zarówno dla fanów filmów, seriali, jak i również komiksów, czy nawet… dobrego jedzenia. Za funkcję kopalni tych licznych easter-eggów odpowiada nic innego, jak nowo co wybudowany supermarket w Hawkins, Starcourt. W tle dziecięcych igraszek można tu choćby zauważyć takie sklepy jak Burger King, Claire’s z biżuterią, czy Sam Goody z płytami do słuchania muzyki. W wolnym czasie można też zajrzeć do kina, by stać się widzem podczas pokazu seansu takich legendarnych filmów jak „Dzień żywych trupów”, czy już niezapomniany „Powrót do przyszłości”. Bracia Duffer, jako wieloletni fani „Gwiezdnych Wojen” nie mogli się tu też nie pokusić o parę nawiązań do legendarnej Starej Trylogii. Dla młodszych nerdów pojawia się ponadto zabawne nawiązanie do serii zabawek „My Little Pony”, fani superbohaterów zobaczą komiksy Wonder Woman i Green Lanterna, a Lucas zachwyca się New Coke, czyli „podróbką” Coca Coli. Szczególną rolę odgrywa też doskonała tak jak zawsze muzyka Kyle’a Dixona i Michaela Steina, która poza tymi nowszymi brzmieniami łączy w sobie także kultowe piosenki na czele z cudownym „Neverending story” w prześmiesznym wykonaniu Dustina.

Wizualnie mamy do czynienia bez dwóch zdań z najlepszym serialem z całej platformy Netflixa. To wprost niezwykłe, że „Stranger Things” można obejrzeć równie z zapartym tchem, co filmowy blockbuster na wielkim ekranie w kinie. Widać, że bracia Duffer na realizację najnowszej odsłony otrzymali znacznie większy budżet niż przy 2 ostatnich i stąd też efekty specjalne stoją jeszcze na wyższym poziomie niż kiedykolwiek wcześniej. Jedyne pewne zastrzeżenia można mieć względem nowego designu Łupieżcy Umysłów, który szczególnie w 2 sezonie budził spore przerażenie, a tym razem to jedynie kreatura, zbliżona wyglądem do Obcego z dziwnymi, „gorylowymi” łapskami. Sam jednak główny przeciwnik naszych bohaterów to niestety wciąż bezkształtna kreatura, o której nic nie wiemy, poza tym że jest rządna krwi. A jej zachowania są momentami wręcz idiotyczne. Czemu wielki stwór zamiast skoczyć i zniszczyć domek, posyła swoje łapska jedna po drugiej, tylko po to, by je stracić? Bez sensu. Temat The Upside Down ponownie więc by przyniósł spore rozczarowanie, gdyby nie jedno „ale”. A jest to postać Billy’ego, której potencjału wyraźnie nie wykorzystano w 2 sezonie. Tam sprawiał on wrażenie bohatera wciśniętego na siłę, a tu w końcu mamy szansę go nieco lepiej poznać. Jego osobny wątek i późniejsze stanie się nosicielem Łupieżcy świetnie buduje napięcie, a Dacre Montgomery w końcu ma szansę się wykazać, dzięki czemu Billy staje się jedną z najciekawszych postaci tego sezonu.

Znalezione obrazy dla zapytania stranger things season 3 wallpaper 1920x1080

Lato więc latem, ale jeśli chcecie przeżyć tegoroczne wakacje z bananem na twarzy, w otoczeniu zabawnych bohaterów, których z miejsca da się polubić, angażującej fabuły i wielu nawiązań do popkultury z lat 80, to koniecznie powinniście jak najszybciej wziąć się za oglądanie najnowszego sezonu „Stranger Things”. Nie twierdzę, że każdy z Was wyjdzie z tej historii w pełni usatysfakcjonowany, bo jakby nie zachwalać pracy braci Duffer, to nie da się nie zauważyć, że ich serial ma tak jak wiele innych tendencję spadkową i dlatego w moim odczuciu 3 sezon jest zarówno gorszy od pierwszego, jak i drugiego. Wątek The Upside Down ciągle bowiem pozostawia sporo do życzenia i nie udało się wykorzystać potencjału wszystkich bohaterów. Na całe szczęście nawet jeśli pojawiają się tu pewne niedociągnięcia, to i tak „Stranger Things” jest jak jedno wielkie centrum handlowe Starcourt, w którym pełno kryje się wszelkiego rodzaju atrakcji, mogących dostarczyć masy radości niemal u każdego. Jeśli więc zastanawiacie się, jak spędzić te wakacje, to śmiało mogę polecić Wam włączenie Netflixa, bo na taki powrót do Hawkins warto było czekać. Lepszych serialowych wakacji niż w otoczeniu dzieciaków ze „Stranger Things” po prostu nie przeżyjecie. Choć więc barwa czerwieni jawi się tu z pozoru jako kolor krwi wybuchających szczurów, czy groteskowego wątku rosyjskich komunistów, to w rzeczywistości dotyczy ona przyjaźni i miłości, którą ponownie obdarowują nas bracia Duffer. A ja nawet pomimo tego, że liczyłem na nieco więcej, już się nie mogę doczekać kolejnej odsłony. Bo piękniejszego listu miłosnego do świata popkultury nigdzie indziej nie znajdziecie.

 

Ocena Filmaniaka:

8/10

1280px-4_stars.svg

 

P.S.: Ocena oczywiście z wielkim serduszkiem ❤

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s