„Ekspresja uczuć” – recenzja 1 sezonu serialu „Euforia”

Okres dojrzewania to taki czas w życiu każdego nastolatka, w trakcie którego odkrywa on nieznane przez niego drogi przeznaczone dla dorosłych, próbując doświadczyć coraz to nowszych wrażeń. To właśnie wtedy młodzież przeżywa swoje pierwsze miłosne zawody, spełnia pasje i próbuje odnaleźć ścieżkę, którą będzie podążać w przyszłości. Lecz tuż za rogiem na każdego z nich kryją się również liczne niebezpieczeństwa, z którymi każdy mierzy się na swój określony sposób. Gdy więc jedni zdobywając popularność w okolicy, próbują w ten sposób dowartościować samego siebie, drudzy z kolei jej nie pragną, zamykając się w samym sobie lub zakładając maski, skrywające ich prawdziwe uczucia. Jedno natomiast łączy ich wszystkich – usilnie chcą znaleźć swoje miejsce w świecie i poczuć się kochanym. Nie jest to jednak łatwe.

Dlatego właśnie młodzież coraz częściej sięga po tzw.: teen dramy, gdzie obserwując losy swoich bohaterów, wraz z nimi przeżywają ich kolejne miłosne rozterki i problemy w dorastaniu. W roli zwykłej rozrywki na pewno nie jest to złe, bo nastolatkowie mają choćby na chwilę szansę by oderwać się od problemów dnia codziennego, ale czasem zapominając o rzeczywistości, przeżywają te fikcyjne historie całym sobą. Lecz i tu da się znaleźć pewne wyjątki na przykładzie zeszłorocznego „Sex Education”, który w sposób bardziej świadomy traktował naturę seksualną nastolatka. Tymczasem w połowie czerwca HBO zapowiedział swój najnowszy serial z dawną gwiazdeczką Disneya, Zandayą w roli głównej jako bardzo odważny obraz. Z pozoru jednak wydawała się to być kolejna typowa teen-drama, jakich było już wiele. Czy jednak tym razem HBO zdołał pozytywnie zaskoczyć? I czy poza seksem i narkotykami, „Euforia” posiada blask, dzięki któremu wyróżnia się na tle innych młodzieżowych rozterek? Przekonajcie się o tym w poniższej recenzji!

Główną bohaterką całej historii jest 17-nastoletnia Rue (Zendaya), która nie potrafi dojść do siebie po śmierci ojca, a wraz z trudnościami, związanymi z okresem dojrzewania, wkrótce potem na oczach rodziny stacza się na sam dół pod wpływem narkotyków. Po przesiedzeniu odwyku dziewczyna wraca do domu, próbując zmienić swoje życie. Nie do końca jej to jednak wychodzi i z powodu pogłębiającej się depresji, Rue, oszukując matkę i siostrę Gię (Storm Reid) z powrotem popada w nałóg. Wszystko jednak się zmienia w jej życiu wraz z pojawieniem się w mieście tajemniczej transseksualnej dziewczyny Jules (Hunter Schafner), która po rozwodzie rodziców próbuje znaleźć przyjaciół. Dziewczyny szybko się zaprzyjaźniają, lecz każda z nich musi się zmierzyć z własnymi problemami. I nie tylko one, bo i w szkole koledzy i koleżanki również mają tajemnice do ukrycia. Sportowiec Nate (Jacob Elordi), lider szkolnej drużyny w rugby, z pozoru ma wszystko: dobrych rodziców, ładny dom i piękną Maddy (Alexa Demie), ale z czasem wszystko wychodzi poza jego kontrolę. Z kolei przyjaciółka jego dziewczyny, Kat (Barbie Ferreira) to nieśmiała i otyła dziewczyna, która chcąc zaistnieć w realu, zaczyna przechodzić dziwaczną metamorfozę, a Cassie (Sydney Sweeney) rozpoczyna piękny związek z Chrisem (Algee Smith), ale wielu chłopaków wciąż wykorzystuje jej erotyczną przeszłość. Wszyscy bohaterowie mają swoje problemy, lecz nie każdy z nich potrafi się z nimi zmierzyć. Stąd ich z pozoru niewinne przygody, z czasem stają się coraz bardziej… niebezpieczne.

Bardzo ciężko ostatnimi czasy nakręcić taki serial, opowiadający o nastolatkach, który by traktował ich w sposób poważny, a poszczególne problemy z ich życia nie pokazywał w sposób podkoloryzowany. Na własnym przykładzie widzę, że młodzież często zamiast oglądać historie, które mogłyby ich nauczyć czegoś wartościowego, znacznie bardziej woli zamykać się we własnym świecie fantazji, delektując się czymś, co na pewno nie mogłoby mieć miejsca w świecie realnym. I nie mam tu na myśli wyłącznie takich seriali jak „Riverdale”, który zamiast sensownej fabuły, w późniejszej części stawia tylko na coraz większe dziwactwa. Znacznie zaś dziwaczniejszym fenomenem cieszą się tzw.: „fantastyczne romanse” na czele z „Teen Wolfem”, czy „Pamiętnikami wampirów”. Tysiące nastolatków na całym świecie kocha te seriale, gdy tymczasem (z całym szacunkiem do fanów obu tych serii) to zwykła fikcja – i to w wielu momentach bardzo bzdurna i naiwna. W świecie wampirów oraz wilkołaków trudno jest więc przebić się teen-dramom, które poza kolejnymi romansami i teoriami spiskowymi, mogłyby mieć coś mądrego do zaoferowania. Tą zmianą na lepsze miało być „Trzynaście powodów”, ale pomimo obiecującego początku im dalej w las, tym było coraz gorzej i jedynie zeszłoroczny „Sex Education” w końcu pchnął coś do przodu. I na całe szczęście podobną ścieżką poszła też tegoroczna „Euforia”. Serial Sama Levinsona zdecydowanie nie jest dla każdego, bo ma sporo scen mocnych, nie bawi się w głupie romanse, bywa brutalny i trudny w odbiorze. Dodatkowo sama jego nietypowa forma, przypominająca coraz głębsze zanurzanie się w psychodeliczną odyseję szaleństwa nastolatków bez wątpienia nie spodoba się pewnej części docelowej. Lecz o to właśnie w tym chodzi. Oczywiście to w dalszym ciągu fikcja i też momentami zbytnio kontrowersyjna, ale mimo wszystko taka, w jaką da się uwierzyć. Dzięki temu „Euforia” wyróżnia się na tle wielu innych bezpiecznych produkcji, a jej początkowa ekscytacja, która szybko potem przeradza się w smutek, świadczy wyłącznie o odwadze twórców, która zasługuje na wielki szacunek.

Znalezione obrazy dla zapytania euphoria tv series 1920x1080 nate

Producenci HBO wcale nie skłamali, gdy przed premierą swojego pierwszego teen dramy nazwali ją odważną wersją przygód dorastających nastolatków. Bo faktycznie twórcy nie stronią w tym miejscu od pokazywania trudnych problemów, z jakimi obecnie się zmaga dzisiejsza młodzież – stąd też na ekranie nie brakuje tu alkoholu, narkotyków, scen seksu, penisów, czy wulgaryzmów. I początkowo widz w pilocie mylnie może je potraktować jako specjalny zabieg, który ma na celu bycie główną atrakcją całej produkcji. Zresztą sam pierwszy odcinek już na samym wstępie może odepchnąć od siebie dużą część widzów kontrowersyjnymi tematami, które bardzo szybko zostają tutaj nakreślone. Ten pilot serialu wbrew pozorom nie ma jednak na celu wzbudzenie jak największych kontrowersji, czy pochwałę odlotów nastolatków. Żeby to zrozumieć, trzeba przebrnąć przez ten trudny wstęp i dalej porwać się historii. Z czasem bowiem odkryjemy, że te problemy celowo zostały początkowo ukazane jako fantastyczne schizy, by zaraz potem przerodzić się w coraz większy ból i bezsilność. Wtedy to widz zda sobie sprawę z tego, że ten wstęp pokazano w taki, a nie inny sposób, by jak najlepiej oddać, to co czuje młodzież, gdy zaczyna sięgać po coraz groźniejsze używki – na początku biorą to za zwykłą zabawę, by poczuć tytułową euforię, ale im więcej czasu mija, tym coraz trudniej jest im od nich się oderwać i w ten sposób stają się niewolnikami własnych uzależnień.

Co jednak bardzo cieszy, to nie kontrowersyjne problemy nastolatków, czy nietypowa forma serialu jest dla twórców „Euforii”, najważniejsza, a sami bohaterowie, z których każdy otrzymuje swój czas na ekranie. Dzięki temu mamy szansę lepiej ich poznać i szczerze przejąć się losem tych dzieciaków. Pod tym względem na pewno świetnym zabiegiem było opowiedzenie historii dzieciństwa poszczególnych postaci, występujących w serialu. Realizacyjnie wygląda to tak, że w każdym odcinku na początku przedstawiony nam jest pokrótce dany bohater, jego najbliższa rodzina oraz problem, z jakim się zmaga. I czasem się to odbywa na zasadzie niewinnej historyjki jak w przypadku Chrisa, a czasem bywa ona też „odlotowa”, czego za przykład mogą służyć wirtualne popisy Kat. Choć oczywiście tą bohaterką, wokół której koncentruje się główna fabuła i tak pozostaje Rue, to jednak Sam Levinson, reżyser i scenarzysta „Euforii”, daje szanse wszystkim postaciom zaistnieć na ekranie. Z pozoru to zwykły zabieg, lecz który nie pojawił się w żadnej innej teen dramie (mamy tu do czynienia z fenomenem w tym gatunku), a przy okazji to zbudowanie przeszłości nastolatków sprawiło, że każdy z nich jest na swój sposób bardzo interesujący. Doskonałym tego przykładem jest choćby postać Cassie (świetna Sydney Sweeney) – na pierwszy rzut oka sprawia wrażenie nijakiej dziewczyny, która tylko daje się podporządkować każdemu mężczyźnie. I pewnie nie byłaby to ciekawa postać, gdyby nie poznanie jej przeszłości, co było tak mocnym doświadczeniem, że widz od razu zmienia do niej stosunek i zaczyna jej współczuć. Sam przyznam, że jej historia poruszyła mnie do łez, podobnie zresztą jak w przypadku Rue. I idealnie ten przykład pokazuje także nasz stosunek do ludzi z problemami i uzależnieniami – tak jak Cassie i Rue oceniamy ich na pierwszy rzut oka, ale gdy poznajemy ich nieco bliżej, to okazuje się, że są to często bardzo skrzywdzone osoby. Mądra krytyka zawsze w cenie.

Znalezione obrazy dla zapytania euphoria tv series 1920x1080 cassie

Sam Levinson zwraca wprawdzie uwagę na błędy i problemy współczesnej młodzieży, ale nie przyjmuje przy tym ani postawy czysto krytycznej, ani też usprawiedliwiającej. W jego rozumieniu nastolatkowie jak każdy człowiek popełnia w swoim wieku błędy i to czasem bardzo poważne, ale najważniejsze w tym wszystkim jest to, aby wyciągnąć z nich prawidłowe wnioski, tak aby w przyszłości się one nie powtórzyły. Dlatego właśnie żadna z postaci w „Euforii” nie jest ani w pełni dobrym bohaterem, ani złym. Można im oczywiście kibicować, można ich lubić, bądź nienawidzić, ale twórcy są wiarygodni w stosunku do każdego z nich. Gdy więc w pewnym momencie może się nam wydać, że Nate będzie okrutnym damskim bokserem, a jego ojciec Cal (który nie przyznając się przed rodziną, w wolnym czasie uprawia seks z transseksualnymi dziewczynami) zwykłym pedofilem, reżyser za każdym razem nas zaskakuje, pokazując ich ludzką twarz. On nie krytykuje osoby, a ich poszczególne zachowania, które prowadzą do zakłamania i obłudy. Postawa godna podziwu, tym bardziej w czasach, gdy obiektywność ma coraz mniejsze znaczenie. Z drugiej jednak strony „Euforia” nie jest też serialem idealnym. Sam Levinson w wielu bowiem momentach za bardzo kładzie nacisk na to, by w miejsce zrozumiałej fabuły, pojawiło się w niej jak najwięcej wszelkiego rodzaju kontrowersji. Problem tylko polega na tym, że w większości nie mają one żadnego znaczenia dla historii, jak w scenie, w której Nate wchodzi do szatni z gołymi mężczyznami. Zero sensu, a zwykła prowokacja i przesadzona karykatura, która z miejsca od siebie odpycha. Bez jakiejkolwiek przeciwwagi, ta postawa może być obrażająca dla części ludzi i stąd też serial ten jest przeznaczony dla bardzo wąskiego grona odbiorców.

Paradoksalnie tytułowa „euforia” szybko ulatnia się z ciała widza, a jej miejsce zastępuje coraz większa samotność. Co prawda, twórcy dają tu pewne promyki nadziei na lepsze jutro, ale są one jak pojedyncze pasemka światła w ciemnym tunelu, które tylko na krótką chwilę majaczą na horyzoncie, by zaraz potem zlać się z mrokiem zewsząd ją otaczającym. W ten sposób otrzymujemy szalony, brutalny, a w tym wszystkim bardzo smutny serial. Emocje towarzyszące widzowi przypominają proces z Rue w trakcie jej uzależnienia – na chwilę ma krótkie momenty radości, gdy czuje się najszczęśliwszą osobą na całym świecie, ale niestety trwają one bardzo krótko, by zaraz potem sprawić, że znów popadnie w głęboką depresję. Smutne jest to wszystko także dlatego, że wątki poszczególnych postaci, nie napawają większym optymizmem. Wśród więc postaci drugoplanowych na duże wyróżnienie zasługuje tu zwłaszcza świetny wątek Kat (Barbie Ferreira), internetowej blogerki, która zaczyna promować się coraz dziwniejszymi metodami, a zwłaszcza wspomniany już Nate, którego gra Jacob Elordi. To kolejny przypadek, gdy wydać się może, że to taki idealny chłopak jak z bajki Disneya, a później odsłania on swoją drugą twarz. Nate’a ciężko polubić, lecz bez wątpienia jest to postać bardzo intrygująca, która od samego początku zwraca na siebie uwagę widza.

Znalezione obrazy dla zapytania euphoria tv series 1920x1080

Mimo to trzeba w tym miejscu uczciwie przyznać, że nie każdy z wątków jest w równym  stopniu interesujący i niesie za sobą mądre przesłanie. Sama co prawda koncepcja, by zgłębić problem każdej z postaci serialu za pomocą krótkiego wstępu, gdzie poznajemy ich dzieciństwo, jest fenomenalna. Szkoda tylko, że nie wszyscy wśród nich w późniejszej części serialu otrzymują wystarczającą ilość czasu na ekranie. Szczególnie żal tu Maddy (Alexa Demmie), dziewczyny Nate’a. Wydawało się, że będzie miała jakąś ciekawszą rolę do odegrania, a tymczasem okazała się zwykłą perfekcjonistką, zamkniętą w miłości do ukochanego, która okazuje się być zwykłą obsesją. Nic specjalnego, podobnie zresztą jak w przypadku Chrisa McKaya, chłopaka Cassie. Nie dość, że pobieżnie go poznaliśmy, to jeszcze wcielający się w niego Algee Smith ani na trochę nie nadał głębi swojej postaci. Szkoda też, że tak mało było w tym sezonie przyjaciela Rue, dilera Fezco (Angus Cloud), ale jestem pewien, że to się jeszcze zmieni. Pod samym zaś względem wizualnym HBO po raz któryś z rzędu udowodniło, że jego strona estetyczna niemal w każdym serialu bije na głowę wszystkie produkcje Netflixa, za wyjątkiem może jedynie „Stranger Things”. W „Euforii” udowodnili, że nawet z takiej niby pozornie zwykłej teen dramy, można stworzyć widowisko niezwykle przepiękne, a przy tym niebezpieczne. Już w odcinku, w którym akcja przenosi się do parku rozrywki, niektóre sceny potrafią przyprawić aż o zawroty głowy. Do tego dochodzi też idealna paleta barw, fantastycznie ukazująca stadia, które przechodzą nastolatkowie i mistrzowska gra światłami. Nie można też nie wspomnieć o soundtracku, w którym pojawia się pełno świetnie dobranych utworów, a końcowa scena z udziałem Zendayi, przypominająca szalony teledysk, to po prostu majstersztyk!

Skoro zaś już mowa o aktorce, którą możemy znać z roli ukochanej Petera Parkera, w nowym „Spider-Manie”, to warto także w końcu wspomnieć o pięknej relacji pomiędzy główną bohaterką serialu, Rue, a nowo przybyłą do miasta Jules. Ich skomplikowany duet, sprawiający wrażenie miłości fatalnej, wydawać by się mógł z pozoru, zwykłym listem pochwalnym skierowanym do osób LGBT. Tyle tylko, że Sam Levinson nie ma najmniejszego zamiaru, żeby dostarczać nam propagandową opowiastkę, a zamiast tego w głównym stopniu kładzie nacisk na uczucia, co w najmocniejszym tego słowa stopniu można odczuć właśnie w tym wątku. W porównaniu do pozostałych uzależnień i obsesji, piękna relacja Rue i Jules wyrasta pomiędzy nimi niczym piękny kwiatek wokół okalających go chwastów. Młode dziewczyny usilnie pragną tego uczucia, bo obie są zagubione w otaczającym ich świecie. Pierwsza z nich, Jules, jako zupełnie obca osoba w mieście po rozwodzie rodziców, nie dość, że próbuje przetrawić ten ból, to jako transseksualna dziewczyna poszukuje prawdy o sobie. Wdaje się w ten sposób w niezdrową relację, pragnie poczuć się kochana, a przy tym sprawia wrażenie pewnej siebie osoby, choć wcale taką nie jest. Dla wcielającej się w nią Hunter Schafer to był debiut aktorski, ale debiut, jakiego mogłoby jej wielu pozazdrościć. Lecz to nie ona, a jej znacznie bardziej rozpoznawalna partnerka, czyli Zendaya, którą jeszcze do niedawna niektórzy kąśliwie nazywali „gwiazdeczką Disneya”, jest najjaśniejszą gwiazdą tego serialu. Znana z roli MJ, młoda aktorka jest bowiem tutaj tak autentyczna w swoim cierpieniu i walce z uzależnieniem, że widz z miejsca może uwierzyć w jej postać i zacząć jej współczuć. Rue żyje jakby w dwóch rzeczywistościach. W pierwszej z nich jest upitą narkomanką, która przez swoje cierpienie i osamotnienie, nie zauważa, że w ten sposób krzywdzi rodzinę. A w drugiej to niezwykle kochająca siostra, przepiękna dziewczyna i świetna przyjaciółka. To właśnie z nią mamy największą szansę, by się utożsamić i dlatego też, to właśnie jej historia najbardziej może nas przejąć. I wraz z poznaniem Jules udaje jej się zmienić i zaczyna walczyć o swoje życie. A my jej kibicujemy z całego serca. Zendaya jest bez dwóch zdań fenomenalna w tej roli i mam nadzieję, że dzięki tej znakomitej kreacji, już na stałe zawita u najlepszych reżyserów w Hollywoodzie. Bo na to po prostu zasługuje.

Znalezione obrazy dla zapytania euphoria tv series 1920x1080 rue

Jednym z najczęściej przewijających się scen w serialu są te, gdy główna bohaterka, Rue, zaczyna zażywać narkotyki i w ten sposób wchodzi do innego świata. I choć wątek ten koncentruje się na uzależnieniu Rue, to równocześnie oddaje wszystkie problemy, z jakimi muszą się zmierzyć bohaterowie serialu Sama Levinsona. To zwykli ludzie, którzy tak jak my chcą być kochani i zauważalni. Przypomina mi się tu słynny cytat z jednej z powieści Williama Szekspira: „Gwałtownych uciech i koniec gwałtowny”. Młodzi ludzie bardzo często usilnie poszukując tych uciech, zaczynają się kręcić jak na dyskotece wokół świateł, licząc że przyniosą im radość i ukojenie w bólu, lecz to tylko sztuczne reflektory, które szybko potem gasną. Nie twierdzę, że „Euforia” jest serialem wybitnym, bo to nieprawda. Nie obiecuję, że się Wam ona spodoba, a jestem wręcz pewien, że część z widzów zrezygnuje z niej po pierwszym odcinku. Ale chciałbym te wszystkie osoby zachęcić w tym miejscu do tego, by obejrzały ten serial aż do samego końca i w ten sposób zrozumiały, że ta z pozoru psychodeliczna odyseja w uzależnienia nastolatków, skrywa w sobie bardzo wartościową i mądrą historię. Zapewne młodzi jej nie zaakceptują, co nie zmienia jednak faktu, że jest ona unikatowa i warto ją obejrzeć choćby ze względu na nietypową formę, świetną stronę wizualną, czy znakomitą rolę Zendayi. Ale ten serial to przede wszystkim wielka ekspresja uczuć, w większości tych negatywnych, ale również i pozytywnych, dających pewną nadzieję. Bo euforia, używki i pokusy są tylko tymczasowe i dają chwilowe światło, ale tym prawdziwym promykiem światła, dającym szczęście… Jest własny głos serca. 

Ocena Filmaniaka:

8/10

1280px-4_stars.svg

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s